Moc emocji…

11.11.2011

Dzień ślubu przepełniony jest emocjami. I chociaż często uczestniczę w przygotowaniach, w tym słodkim rozgardiaszu, mieszance emocji, których jest tak wiele, że elektryzują powietrze, to… emocje te i mnie się udzielają. Kiedy jestem z Panną Młodą od samiuśkiego rana, mam czas by z nią porozmawiać, poznać jej rodzinę, wczuć się w klimat, poznać ich lepiej… Tak też było na ślubie u Kamili i Piotra. I cóż mogę powiedzieć. Łza mi się zakręciła w oku niejeden raz podczas tego dnia… A już najbardziej podczas samego ślubu, ale o tym następnym razem ;)

Dzisiaj chciałam pokazać Wam kilka kadrów z przygotowań Kamili. Jeśli to tylko zaostrza Wasz apetyt to zapraszam niebawem na pozostałą część :)