Podróże,  Restauracje

Folwark Łękuk

Czy trzeba zwariować aby jechać na kolację 200 km? Jeśli tak to połowa Włochów jest zwariowana! Pamiętam, że potrafili zabrać nas na najlepsze lody jedyne.. 80 km :) I były najlepsze rzecz jasna!

Tym razem wsiadłam w samochód, odpaliłam podróżną playlistę i pojechałam do Folwarku Łękuk. Trochę się najeździłam kiedyś po tych okolicach, bo jako fotograf ślubny miałam okazję bywać w niejednym dworku, zajeździe i folwarku na Mazurach.

Wraz z grupą blogerów mieliśmy testować nową kartę dań i wiecie co mnie zachęciło by się tam pojawić? Pytanie o to, jakie menu chciałabym wybrać – tradycyjne czy wegańskie! Och, jak mi się to spodobało, że jest to miejsce tak otwarte na wegetarian i wegan, podczas gdy w wielu restauracjach moje przeszukiwanie karty kończy się na.. sałatkach..

 

Miejsce

Folwark położony jest tuż nad jeziorem, ma własną plażę, boisko do siatkówki, plac zabaw, miejsce na ognisko.. Teren jest naprawdę bardzo duży, więc jestem pewna, że czy z dzieciakami, czy bez – każdy znajdzie coś dla siebie.

Jest to piękne miejsce na ślub, a oprócz samego budynku głównego, jest tam cudowna sala w starej stodole, obrośniętej bluszczem i różami – prawdziwa magia! Jeśli planujecie rustykalne przyjęcie, to warto zapamiętać tą miejscówkę :)

 

 

Restauracja

Bardzo byłam ciekawa dań, szczególnie, że mało kiedy restauracje stawiają czoła kuchni wegańskiej. I pomyślałam sobie – czyż nie miło byłoby spędzić wakacje w miejscu, w którym nie musiałabym martwić się o jedzenie?

Do degustacji podchodziliśmy w bardzo planowy sposób – każde danie ocenialiśmy ze względu na smak, wygląd aromat, teksturę itp. To chwila skupienia nad daniem sprzyjała wczuciu się w poszczególne kompozycje (polecam Wam spędzić taką chwilę i zastanowić się co właściwie czujecie).

Menu degustacyjne było bardzo ciekawe i obalało mity, że kuchnia wegańska jest nudna (bo przecież nie jest!), czy że nie można się najeść – od stołu odeszliśmy z uczuciem pełnego brzuszka, pełnego szczęścia. A były to porcje degustacyjne!

PS. Też tak macie, że po jedzeniu Wasz poziom szczęścia wzrasta? :)

 

 

Na zdjęciach pojawiły się również gościnnie dania z drugiego mięsno-rybnego menu. Jak miło biesiadować z innymi blogerami, których nie dziwi przestawianie talerzy w miejsce z lepszym światłem :) 

Podsumowanie

Polecam to miejsce na weekendowy lub wakacyjny wypoczynek. Z dzieciakami można popływać łódką, pochodzić po lasach, posiedzieć na plaży. We dwójkę, czy to z ukochanym czy koleżanką – zresetować umysł, posłuchać śpiewu ptaków, wleźć do ruskiej bani czy skorzystać ze SPA. Po prostu cieszyć się chwilą :)

A na koniec mały bonus – bo było tak pięknie, że nie mogłam odmówić sobie zdjęcia w magicznej bramie z róż :)

Moja ocena:
5/5
Natura po horyzont, jezioro i piękny teren. Czego chcieć więcej? Może SPA i wegańskiej kuchni? Proszę bardzo! :)
Paulina
MAMY RESTAURACJE

Fanpage Folwarku:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *